Organizacja firmowej imprezy czy wyjazdu integracyjnego staje się coraz większym wyzwaniem dla pracodawców. Organizatorzy prześcigają się w przygotowywaniu coraz bardziej naszpikowanych „atrakcjami” eventów, co jednak nie zawsze przekłada się na systematyczny wzrost zadowolenia wymagających pracowników.

W takim kontekście warto się zastanowić, czego tak naprawdę się oczekuje od takiego wydarzenia. Nie każda firma może się pochwalić cechami, które pozwalają na zorganizowanie czegoś naprawdę ekstra. Po pierwsze trzeba dysponować co najmniej przyzwoitym budżetem, ale wiele firm przeznacza na ten cel spore środki. Po drugie i chyba najważniejsze: nie da się dobrze przygotować wyjazdu dla pracowników bez zaangażowania ich w jego organizację od samego początku.

W naszym kręgu kulturowym ważne jest, aby w pracy mieć poczucie sprawczości i tego, że nasze zdanie się liczy. Nie ma nic gorszego niż odgórnie zaplanowany wyjazd w miejsce, które z perspektywy części pracowników jest zsyłką i obowiązkiem do odbębnienia. Nasz przykład pokazuje, że można inaczej. Diuna, jako organizacja pod wieloma względami turkusowa, pozwala wszystkim pracownikom na równi brać udział w projektach i mieć realny wpływ na finalny efekt.
Dlatego udało nam się razem stworzyć coś naprawdę wartościowego. Mając zabezpieczoną całkiem sensowną kwotę, zaczęliśmy się zastanawiać, w jaki sposób przeznaczyć ją na coś naprawdę dobrego i niezapomnianego dla całej ekipy. Zdecydowaliśmy się na wspólny wyjazd. Wyszliśmy z założenia, że miał on być nie tylko doroczną integracją, ale także celebracją 10-lecia istnienia Diuny. Trzeba tu zaznaczyć, że na rynku tłumaczeniowym to całkiem pokaźny staż i poniekąd wyznacznik rozwoju firmy. Obecnie znajdujemy się na 7. miejscu w Polsce i na 25. w Europie Wschodniej, biorąc pod uwagę obroty, oraz na 7. miejscu na świecie według tempa rozwoju. I systematycznie pniemy się w górę.

Powodów do świętowania więc nie brakuje. Mamy to szczęście, że nasi pracownicy lubią podróżować i są ciekawi świata. To rewelacyjny fundament pod organizację czegoś naprawdę wyjątkowego.

Cała akcja nosiła kryptonim BOCIAN. Z gremialnych ustaleń wynikło kilka najważniejszych postulatów:
– wyjazd będzie mieć największy sens, kiedy w Polsce, skąd pracuje większość naszego zespołu, będzie szaro, buro i zimno;
– miejsce docelowe musi być ciepłe i oczywiście musi leżeć nad morzem;
– miejsce to musi być położone mniej więcej w tej samej strefie czasowej co Polska;
– najlepiej, żeby wszyscy byli w tym miejscu po raz pierwszy.

Tym sposobem, po żywiołowych dyskusjach, padło na Zanzibar.

Poziom ekscytacji przed wyjazdem rósł z dnia na dzień. Udało nam się zbudować świetną atmosferę wokół wydarzenia. Komentarzom na firmowym czacie nie było końca. Mimo że zawsze panuje u nas dość luźna atmosfera i dzielimy się ze sobą różnymi faktami z życia prywatnego, ze wspólnych przygotowań wyciągnęliśmy jeszcze więcej informacji na swój temat.
Sam wyjazd, jak można się domyślić, był od początku do końca wspaniały. Niemal pół grudnia spędzone całym zespołem na rajskiej wyspie sprawiło, że mogliśmy pobyć ze sobą dłużej w świetnej atmosferze, naprawdę się rozluźnić, poznać się w zupełnie innych sytuacjach. Nie da się przecenić wartości takiej wyprawy. Zanzibar jest piękny i okoliczności przyrody tylko potęgowały wszystkie pozytywne wrażenia.

Dla nas to niezapomniane wspomnienia i rewelacyjna inwestycja w zespół.
Szczerze namawiamy do spróbowania czegoś podobnego. Nie ma ważniejszego kapitału firmy niż pracownicy i naprawdę warto zrobić wspólnie coś wyjątkowego.

 

#Diuna10yrs

Zaufali nam:

Wybierz język